3 dzień akcji #PolandNeedsTMHTour, hahaha. JESTEM Z NAS TAKA DUMNA *.*!
Imagin postanowiłam podzielić na dwie części, ponieważ jestem obecnie trochę zajęta (nadrabianie zaległości podczas ferii po półtorej tygodnia nieobecności ._.) i mam trochę mało czasu, żeby dodać naraz całego imagina :p Jeszcze na koniec miałabym do Was taką skromną prośbę.. jeżeli to czytasz, proszę Cię, skomentuj. Nie zależy mi na ilości komentarzy, tylko ma tym, co sądzicie o moich imaginach. Z góry dziękuję (:. x
______________________________________________________________
Prawa, lewa, prawa, lewa. Wyprostuj się i podnieś tą głowę do góry!, krzyczały jakieś głosy w mojej głowie. Miałam tak za każdym razem, kiedy wychodziłam na wybieg. Nie wiem, czemu dokładnie takie coś miało służyć. Miało na celu motywowanie mnie? Nie mam pojęcia, ale było to silniejsze ode mnie. Miałam dzisiaj mały, kameralny pokaz, ale takie stresowały mnie najbardziej. Podczas dużych pokazów tak naprawdę uwagę zwraca na Ciebie niewielka ilość zaproszonych. Część rozmawia przez telefon, inni robią jakieś notatki, a jeszcze inni chodzą bez konkretnego celu po całej sali. Właściwie, to równie dobrze mogliby zrobić nam sesję zdjęciową i zdjęcia umieścić w internecie, jak zawsze po pokazie. Efekt byłby taki sam, a koszt tego wszystkiego byłby mniejszy. O wiele, wiele mniejszy. Ale wracając, duże pokazy nie tremowały mnie ani trochę. Tymczasem gośćmi na małych, zamkniętych pokazach są ludzie, którzy przychodzą tutaj w konkretnym celu. Interesuje ich, co projektant ma do zaoferowania. Interesuje ich to, jak się prezentujesz. Ty ich interesujesz. Ty. Przyglądają Ci się uważnie.
I tak teraz powoli wyszłam na wybieg ubrana w wymyślnym kostium kąpielowy od Armaniego. A raczej przebrana za osobę w kostiumie kąpielowym od Armaniego. W byciu modelką nie było niczego złego, lubiłam to i garnęłam się do tego już jako mała dziewczynka. Jednak kostiumy kąpielowe i tego typu stroje obnażające mnie w znacznym stopniu nie były czymś, w czym po prostu czułam się komfortowo.
Przyjrzałam się ludziom siedzącym pod wybiegiem i przyznam się, moje serce zabiło mocniej. Pięciu idealnych chłopaków, ideałów i moich największych idoli. Kilku ich znajomych i Eleanor, moja koleżanka z uczelni. Sądziłam, że żartowała, mówiąc, że pewnego dnia przyprowadzi chłopaków na mój pokaz. Nie żartowała. Uśmiechnęła się do mnie i uniosła kciuki do góry w geście mówiącym, że jest dobrze.
No jasne, że jest dobrze, Eleanor. Oprócz tego, że zaraz zemdleję jest dobrze. Mam się świetnie.
Poczułam, że nogi robią mi się jak z waty i miękną mi kolana. [TI], dasz radę, pomyślałam przyśpieszając kroku. Przed chwilą szłam stanowczo za wolno, a teraz zbyt szybko, jednak nie kontrolowałam tego. Czułam ulgę, kiedy weszłam już za stelaż za wybiegiem i skierowałam się w stronę garderoby. Miałam jeszcze jedno wejście.
Zajrzałam do torby z ubraniami i jęknęłam. Czarny biustonosz, długa, przeźroczystoczarna narzutka krojemprzypominająca szlafrok i czarne koronkowe majtki. Czemu to akurat mi musiał przypaść taki zestaw? Moje koleżanki z wybiegu prezentowały na sobie zwiewne sukienki i kolorowe koszule, a ja miałam biegać po wybiegu prawie naga? Co jest grane?
-[TI]! - krzyknęła kierowniczka pokazu. - Wchodzisz za minutę!
I wyszła. Szybko się przebrałam i ostatni raz spojrzałam do lustra. Szczerze powiedziawszy, byłam nawet lekko oburzona tym, jak wyglądam.
Zrezygnowana wyszłam z garderoby i odrazu wpadła na mnie Caroline.
-Twój Zayn do mnie mrugnął! - powiedziała podekscytowana i w podskokach pobiegłą dalej.
Zayn Malik. Moja małą sympatia. Okej, wielka sympatia. Ale nie czas teraz na myślenie o tym.
Teraz jest Twój moment [TI].
Pewnym krokiem wyszłam na wybieg. Zauważyłam, że męskiej części publiczności rozbłysły oczy. Chciało mi się śmiać, ale wiedziałam, że nie wypada. Mimowolnie spojrzałam na Zayna. Patrzył na mnie uśmiechając się szeroko. Nie spuszczając ze mnie wzroku, powiedział coś Eleanor na ucho. Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko. Kiedy odwróciłam się, żeby wrócić za kulisty usłyszałam ciche gwizdy, głośne westchnięcia i.. Eleanor, która chciała coś krzyknąć, ale została powtrzymana. Teraz się zaśmiałam.
Chciałam pójść do garderoby, jednak zostałam powstrzymana przez silną, męską dłoń.
-Mój gabinet, teraz. - warknął mi do ucha mężczyzna. - I lepiej, żebyś była cicho.
Odwróciłam się i zobaczyłam przed sobą Jacka, męża kierowniczki, który zawsze dobierał nam stroje. Patrzyłam na niego z szeroko otwartymi oczami. Nie wiedziałam, o co mu chodziło, ale zaczynałam się bać.
niesamowite. jesteś świtna. GE . NIALL (hihihih) . NIE . piszesz ! <3 BRAWO OLA! <3
OdpowiedzUsuń