środa, 16 stycznia 2013

#6 Liam +18

Po, łącznie, 4 godzinach skończyłam tego o to imagina :D Starałam się, żeby napisać go jak najlepiej, ale chyba przekombinowałam i wydaje mi się, że go rozmamłałam. Nie wiem, oceńcie sami. x
_____________________________________________________________________
Kolejny beznadziejny dzień na uczelni. Organizowaliśmy program wymiany uczniowskiej, a za tym szło przygotowywanie różnych projektów i prezentacji. Nie dość, że wszystko z naszej grupy robiłam ja, to jeszcze inni mieli do mnie pretensje i nic im nie pasowało. W dodatku pokłóciłam się z panią od biologii, która była opiekunką tego projektu. Zostałam wysłana do dyrektora i odjęto mi punkty z zachowania. Świetnie. Z taką ilością punktów, jaka została mi teraz, mogłam sobie zapomnieć o stypendium.
Przyjechałam do Londynu na uczelnię dwa lata temu. Miałam wprawdzie dużo koleżanek, które mieszkały same, tak jak ja, jednak żadna z nich nie została moją współlokatorką. Wynajmowałam małą kawalerkę w kamienicy niedaleko uczelni. Utrzymanie się w stolicy trochę kosztowało, a stypendium dużo mi pomagało. W weekendy pracowałam w Starbucksie, ale i tak finansowo często pomagał mi mój chłopak. Chciałam znaleźć jakąś lepiej płatną pracę, jednak jakoś nigdy nie było na to czasu. Głupio mi było, kiedy Liam sfinansował remont i urządzenie mojego mieszkania. Było to półtora roku, kiedy zaczęliśmy się spotykać. Ale pomagał mi jeszcze w wielu innych sytuacjach. Tylko ile można żyć z pieniędzy swojego chłopaka? Miałam swój honor, a już sam fakt, że Liam był sławny i bogaty, sprawiał, że byłam tym jeszcze bardziej zakłopotana. A teraz jeszcze pogrzebałam swoje szanse na stypendium. Pięknie.
Leniwie otworzyłam drzwi do swojego mieszkania i oniemiałam. Światła były zgaszone  tylko z pokoju, który był moją sypialnią i salonem jednocześnie, dochodziło mgliste światło. Ściągnęłam buty i pod stopami poczułam płatki kwiatów. Zmrużyłam oczy i zobaczyłam, że płatki pod moimi stopami są początkiem ścieżki prowadzącej do sypialni. Uśmiechnęłam się i poszłam wzdłuż niej. Przekroczyłam próg sypialni i powiem szczerze, byłam w szoku. Cały pokój ozdobiony był świeczkami w przeźroczystobiałych świecznikach. Okna były zasłonięte. Pościel na łóżku została zmieniona z burej, ciemnoszarej na bordową. Mój ulubiony kolor. W pokoju dało się czuć zapach jakiś olejków o bardzo przyjemnym zapachu.
Zaraz poczułam na swoich biodrach czyjeś ręce. Poczułam zapach moich ulubionych męskich perfum. Odwróciłam się. Zobaczyłam przed sobą Liama.
-Ciężki dzień na uczelni, co? - zapytał.
-Beznadziejny. Straciłam szansę na stypendium. - mruknęłam i mimowolnie moje oczy zaszkliły się łzami.
-Hej, hej, hej, kochanie, nie płacz. - powiedział i kciukiem starł łzę z mojego policzka. - Przygotowałem dla ciebie kąpiel. - uśmiechnął się i zaprowadził mnie do łazienki, która była oświetlona w taki sam sposób jak sypialnia.
-Zaraz wracam. - uśmiechnęłam się i zamknęłam się, zostawiając Liama za drzwiami.
Wanna była pełna piany i to wszystko tworzyło pięknie wyglądającą całość, jednak wykąpałam się w kilka minut, żeby móc już dołączyć do Liama.
Wyszłam z łazienki ubrana w starą koszulkę Liama i majtki. Liam stał na środku pokoju i przysięgam, moje serce zabiło mocniej. Często go takiego widziałam, jednak za każdym razem moje serce reagowało tak, jakbym zobaczyła go po raz pierwszy i na nowo się w nim zakochała. Wyglądał jak młody grecki bóg.
Uśmiechnął się i wyciągnął do mnie dłoń. Chwyciłam ją i wtedy chłopak przyciągnąwszy mnie do siebie, przytulił mnie i zaczęliśmy się kołysać w rytmie jakieś niezidentyfikowanej i niesłyszalnej muzyki. Podniosłam na chłopaka wzrok i rozpięłam jego koszulę. To banalne, ale lubiłam czuć to ciepło bijące z ciała Liama. Chłopak uśmiechnął się zadziornie i pocałował mnie.
-[TI], chciałbym, żebyś oddała mi się tej nocy. - powiedział szczerze.
W odpowiedzi nic nie mówiąc, pocałowałam go. Następnie rozpięłam jego spodnie i ściągnęłam jego koszulę. Garderoba Liama opadła swobodnie na ziemię. Chłopak został w samych bokserkach. Kiedy zobaczyłam wybrzuszenie na jego bokserkach, poczułam, że moje podniecenie kumuluje się w miejscu, w którym nigdy wcześniej się nie kumulowało. Ściągnęłam swoją koszulkę, a wtedy Liam uśmiechnął się szeroko. Nie miałam na sobie biustonosza, więc stałam teraz przed nim jedynie w swoich majtkach. Szatyn wziął mnie na ręce i położył mnie na łóżku.
-Kocham cię. - powiedział.
-Ja ciebie też Li. - uśmiechnęłam się.
Położył się nade mną i zaczął obdarzać delikatnymi pocałunkami dosłownie każdy centymetr mojego ciała. Kiedy doszedł do piersi, odsunęłam się lekko.
-Co jest? - zapytał.
-Nie są ładne. - mruknęłam. Nie lubiłam swoich piersi.
-Oj daj spokój, [TI]. Są idealne. - uśmiechnął się i wrócił do poprzedniej czynności.
Najpierw zajął się jedną piersią, potem drugą. Całował je, drażnił sutki językiem, delikatnie podgryzał. Nie sądziłam, że takie coś może na mnie zrobić wrażenie i że może być aż tak paraliżujące. A jednak było. Moje piersi nabrzmiały, a sutki stwardniały. Liam jęknął z zadowolenia. Potem zjechał swoimi wargami nieco niżej. Brzuch, podbrzusze, aż w końcu dotarł do linii moich majtek. Zsunął je i ściągnął je dosyć zamaszystym ruchem. Wylądowały na parapecie. Zaśmialiśmy się. Liam kontynuował poprzednią czynność, tylko zrezygnował z pocałunków. Poczułam, że coś szorstkiego delikatnie wsuwa się do mojej kobiecości. Jęknęłam. Zrobiłam to znowu, kiedy chłopak wsunął swój język głębiej. Pojedyncze dźwięki zamieniły się w jeden ciągły, kiedy szatyn zaczął zataczać swoim językiem kręgi.
-Liam! - pisnęłam i stało się. Moment, w którym czujesz, jakbyś się kurczyła, Twoje oczy zachodzą mgłą, a o istnieniu czegokolwiek dookoła Ciebie przypomina Ci jedynie dotyk Twojego ukochanego.
Po chwili poczułam, że chłopak jest już nade mną i składa na moich ustach zachłanny pocałunek. Oprzytomniałam i spojrzałam na Liama. Zdążył już pozbyć się swoich bokserek. Westchnęłam ciężko zobaczywszy jego kolegę i to, jakiego jest rozmiaru. Był.. ogromny. Poczułam, że jego główka jest już przy mojej kobiecości. Liam patrzył mi prosto w oczy i delikatnymi ruchami zaczął we mnie wchodzić. W pewnym momencie skrzywiłam się. Byłam dziewicą, bolało. Powiedziałam jednak, żeby kontynuował.  Nie wszedł we mnie całą swoją długością. Oboje wiedzieliśmy, że na pierwszy raz tyle wystarczy. Opadł na mnie całym ciężarem swojego ciała i położywszy głowę na moim obojczyku, zaczął się delikatnie poruszać. Wbiłam paznokcie w jego plecy. Chłopak cały czas szeptał słowa typu: "Kocham cię", "jesteś piękna", co, powiedzmy szczerze, bardzo na mnie działało. Liam pocałował mnie zachłannie i wyszedł ze mnie. Położył się obok mnie i przykrył nas kołdrą. Wziął moją dłoń i przyłożył ją sobie do piersi, pod którą biło jego serce.
-Ono bije tylko dla ciebie. - szepnął. - Kocham cię, [TI] i jesteś wspaniałą osobą. A stypendium się nie przejmuj.
W chwilę później zaczęliśmy przytuleni do siebie.
A następnego dnia przyszedł do mnie na uczelnię i podczas przerwy miedzy zajęciami, na oczach setek uczniów, oświadczył mi się.
Zgadnijcie, jaka była moja odpowiedź.

~Olly

4 komentarze: