Chciałabym podziękować wszystkim komentującym i czytającym tego bloga, naprawdę, dużo to dla mnie znaczy (: x
[ITM] - imię Twojej mamy
____________________________________________________________
-Dziękuję za miło spędzony wieczór. - uśmiechnęłam się.
-To ja ci dziękuję. - Niall podszedł do mnie bliżej tak, że niemal stykaliśmy się ciałami. Moje serce zaczęło bić tak, jakby zaraz miało mi wyskoczyć z piersi. W chwilę potem usłyszałam, że Niall ciągnie za klamkę i poczułam, że ściana za mną się odsuwa. No tak, chłopak po prostu otworzył drzwi a ja z wrażenia o mało się nie przewróciłam.
-[TI], ale z ciebie idiotka. - mruknęłam do siebie zaraz po otworzeniu oczu. Śniłam o Niallu. Co jeszcze nie było najgorszą rzeczą. Najgorsze w tym wszystkim było to, że śniło mi się, że byliśmy na randce.
Spojrzałam na wyświetlacz w telefonie. Była dopiero siódma, więc położyłam się z powrotem i zasnęłam. Tym razem obyło się bez tego typu snów. W sumie, to nic mi się nie śniło.
Obudziłam się, jak sądzę, nieco później niż zamierzałam. Byłam przytulona do szarej poduszki, a zaraz potem dotarł do mnie zapach ślicznych męskich perfum.
Męskich perfum?
Pewnie dzisiaj rano mama znowu zajęła tacie łazienkę i ten skorzystał z mojej.
Przytuliłam się mocniej do poduszki.
Chwila moment.
Dlaczego ta poduszka unosiła się i opadała równo z moim oddychaniem?
Nieco zdezorientowana podniosłam głowę i przysięgam, spaliłam buraka.
-O matko, Niall, co ty tu robisz? - natychmiast oprzytomniałam.
-Mówiłem, że się jeszcze spotkamy. -uśmiechnął się. - Poza tym, [ITM] mnie zaprosiła.
Serio mamo?
-I powiedziała, że robisz genialne pierogi.
No tak, wczorajsze zamówienie.
-Poczekaj chwilę, to trochę się ogarnę i najwyżej coś wykombinujemy. - posłałam mu, mam nadzieję, swój najładniejszy uśmiech.
-Ślicznie się uśmiechasz. - wyszczerzył się.
-Ale słodzisz. - rzuciłam w niego poduszką.
Poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, zrobiłam lekki makijaż. Założyłam na siebie sprane rurki i starą kraciastą koszulę taty. Ot, mój niedzielny strój. Nigdy nie sądziłam, żebym wyglądała w nim zjawiskowo, bo nawet mi na tym nie zależało. Aż do dzisiaj. Przed wyjściem z łazienki spojrzałam na swoje odbicie w lustrze i mimowolnie się do siebie uśmiechnęłam. Wyglądałam pięknie. Przynajmniej tak się czułam.
-Idziemy? - zapytałam blondyna, który w dalszym ciągu siedział na moim łóżku w takiej samej pozycji, w jakiej widziałam go ostatnio. Zupełnie jakby się przez ten czas nie ruszał. Na mój widok ożywił się.
-Jasne. - uśmiechnął się i wstał z łóżka, po czym oboje zeszliśmy na dół, do kuchni.
Niall od razu podszedł do lodówki i otworzył ją. Zaśmiałam się cicho.
-Przepraszam za ten nietakt, ale twoja mama powiedziała, że.. - zaczął trochę zakłopotany.
-Nic się nie dzieje Niall. - przerwałam mu. - Skoro już jesteś w lodówce to wyciągnij mi jajka i ser biały.
-Tak jest.
W chwilę później ja mieszałam farsz, a Niall ugniatał ciasto. Jeść to może i on lubił i podobno nie miał w tym sobie równych, ale o gotowaniu, a nawet o tym, jak ugniatać ciasto, nie miał żadnego pojęcia i żeby odwrócić od tego uwagę opowiadał mi o śmiesznych sytuacjach, jakie spotykały go w czasie trasy koncertowej i o wygłupach pozostałych chłopaków.
-Okej, Niall, zamieńmy się, bo chyba coś to ci nie idzie. - zaśmiałam się i zabrałam mu deskę z ciastem, a w zamian podałam mu miseczkę z farszem.
-Ranisz mnie [TI]. - udał smutnego. Spojrzałam na blondyna. Jego wyraz twarzy był komiczny. Wybuchnęłam śmiechem. Chłopak w chwilę potem też. - A tak poważnie, to ja nie mam pojęcia o gotowaniu. Żadnego. Ani trochę.
-Hej, Niall, spróbuj, czy nie powinnam tego jeszcze doprawić. - chciałam podać mu łyżeczkę z farszem do spróbowania, jednak zrobiłam to tak zamaszyście, że łyżeczka trafiła na koszulkę Irlandczyka. - Oops, przepraszam.
Niall nic mi nie odpowiedział, tylko ze śmiertelnym wyrazem twarzy sięgnął po łyżeczkę leżącą w pojemniku na ladzie, nabrał na nią trochę farszu, po czym zrobił to, co przed chwilą ja niechcący jemu. Udałam oburzoną i znowu przejechałam łyżeczką po jego koszulce. A on zrobił mi to samo. W końcu byliśmy cali brudni od farszu, który znajdował się nawet na naszych twarzach.
Przy lepieniu pierogów blondyn przyglądał mi się bez słowa. Po pewnym czasie jednak podszedł do mnie, stanął za mną i delikatnie pocałował mnie w policzek. Przeszedł mnie zdradziecki dreszcz.
-A jeżeli chodzi o ten farsz, to jest idealny. - powiedział jak gdyby nigdy nic i odsunęwszy się ode mnie, wziął ostatni kawałek ciasta z farszem i zaczął lepić pieroga.
Po ulepieniu pierogów, których, nawiasem mówiąc, z powodu małej ilości farszu, udało nam się zrobić tylko dziesięć, wrzuciłam je do wody i zostawiłam na gazie. W tym czasie usiedliśmy z Niallem na dużym parapecie w kuchni i zaczęliśmy wspominać dawne czasy, a potem opowiadaliśmy sobie o tym, jak wyglądało nasze życie po wyjeździe blondyna. Co chwilę któreś z nas wybuchało śmiechem. Dowiedziałam się o zauroczeniu chłopaka w jednej ze statystek na planie ich teledysku, o jego niedoszłym związku z Amy, moją znajomą z Mullingar, a jego przyjaciółką, i o innych sprawach i sytuacjach dotyczących jego zespołu. Za to Niall dowiedział się o tym, jak mój pierwszy poważny związek rozpadł się przez plotkujące koleżanki, o moich pierwszych szkolnych zawodach w piłce nożnej..
-Serio? Przegrałyście 20:0!? I to ty stałaś na bramce? - zapytał zwijając się ze śmiechu.
-[ITP] miała stać na bramce, ale się rozchorowała i rodzice nie chcieli jej puścić na zawody, więc w ostatniej chwili poprosili mnie. A ja, głupia, sądziłam, że skoro mnie wybrali to muszę być dobra i że to moja wielka szansa. Nic bardziej mylnego. Zrobiłam z siebie idiotkę i tyle. - uśmiechnęłam się krzywo na wspomnienie tamtego dnia.
Patrzyłam się na Nialla pochłaniającego w zaskakującym tempie pieroga za pierogiem. Najwyraźniej zauważył, że się mu przyglądam, bo powiedział:
-[ITM] miała rację. twoje pierogi są genialne. - wskazał na mnie widelcem.
Uśmiechnęłam się lekko, jednak chłopak nie spuszczał ze mnie wzroku. Tkwiliśmy tak przez chwilę, aż w pewnym momencie włączyła się automatyczna sekretarka na telefonie domowym
"Hej Słońce! - po kuchni rozniósł się głos mamy. - Będziemy z tatą za jakąś godzinę, właśnie wyjechaliśmy. A tak poza tym, to jak minęło popołudnie z Niallem? Jest naprawdę uroczym chłopakiem i myślę, że coś z was kiedyś będzie." I koniec wiadomości.
Chrząknęłam i spuściłam nieco głowę. Niall uśmiechał się szeroko, a ja czułam się niezręcznie. Na szczęście zadzwonił telefon chłopaka. Na szczęście? Chłopak nadal się na mnie patrzył wyglądało na to, że nie ma zamiaru odebrać telefonu.
-Odbierzesz? - zapytałam i podniosłam jedną brew.
-Przepraszam na chwilę. - powiedział i wstał od stołu.
Po chwili wrócił.
-[TI], dzwoniły do mnie chłopaki, że za godzinę mamy jakąś lekcję śpiewu, więc powinienem się zbierać. - uśmiechnął się przepraszająco.
Zeskoczyłam z lady.
-Mogłabyś mnie odprowadzić do drzwi? - zapytał.
-No jasne. - uśmiechnęłam się.
-Dziękuję za miło spędzone popołudnie. - powiedział, kiedy byliśmy już pod drzwiami.
-To ja ci dziękuję. - odwzajemniłam uśmiech i podeszłam do Nialla bliżej tak, że niemal stykaliśmy się ciałami. W chwilę później pociągnęłam za klamkę i otworzyłam drzwi.
-To cześć. - odwrócił się. Chciałam już zamknąć za chłopakiem drzwi, jednak ten odwrócił się i przytrzymawszy nogą drzwi i otworzył je nieco.
-Zapomniałem o czymś. - uśmiechnął się nieśmiało, po czym zbliżył się do mnie i delikatnie musnął swoimi wargami mój policzek. Moje serce zaczęło bić tak, jakby miało mi wyskoczyć z piersi. Poczułam, że się rumienię. Niall odsunął się trochę i spojrzał na mnie.
A potem, bez słowa, poszedł.
Jednak wiecie co? Czułam, że to nie było nasze ostatnie spotkanie.
I nie myliłam się.
_______________________________________________________________
Tak więc, ostatnia część tego imagina (: nieco okrojona i może niezbyt szczegółowa, bo historia będzie kontynuowana w osobnym opowiadaniu, które powinnam zacząć publikować za niedługo.
Jeszcze raz, dziękuję za każde wejście.
~Olly x
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz