Kilka minut później chłopcy zaczynali się zbierać. Pożegnałam się z każdym i wróciłam do kuchni, żeby, bądź co bądź, trochę odreagować. Niall powiedział, że mnie pamięta. Po tylu latach. Uśmiechnęłam się do siebie pod nosem i sprzątając bałagan, który gotując tu zostawiłam zaczęłam cicho śpiewać i poruszać się w rytm melodii przeze mnie śpiewanej. Po pewnym czasie odwróciłam się, żeby zanieść naczynia do zmywarki i wzdrygnęłam się nieco zobaczywszy niewysoką postać stojącą do mnie tyłem, sprzątającą równoległą ladę. Kontynuowałam jednak swoją poprzednią czynność dochodząc do wniosku, że ta osoba to nikt inny jak tylko moja mama. I tried playing it cool, but when I'm looking at you, I can't ever be brave, cause you make my heart race, zanuciłam. Nuciłam piosenkę One Direction? Hm, jeszcze nigdy tego nie robiłam. Zbytnio się tym jednak nie przejęłam i chciałam kontynuować, gdy nagle usłyszałam:
-Shout me out of the sky, you're my kryptonite.
Chwila moment. Moja mama wprawdzie lubiła One Direction i znała ich piosenki na pamięć, ale totalnie nie umiała śpiewać. I nie miała takiego akcentu. Odwróciłam się ponownie.
I stanęłam jak wryta.
Czy naprawdę byłam taka niespostrzegawcza, żeby przed chwilą nie zauważyć, że moja mama ma dłuższe włosy i nie ma takich dużych stóp? I nie ma białych conversów?
-Ładnie śpiewasz. - mruknął Niall jakby czując, że się mu przyglądam. Odwrócił się i szeroko uśmiechnął.
Czułam, że się zarumieniłam.
-I to nieprawda, że nie umiesz tańczyć. Stwierdzam, że jest aż wręcz przeciwnie.
No tak. W podstawówce cały czas wykręcałam się od chodzenia na dyskoteki pod pretekstem, że mam wtedy zajęcia dodatkowe, a poza tym nie umiem tańczyć. Ale to też pamiętał?
-Myślałam, że wyszedłeś razem z chłopakami. - powiedziałam szybko chcąc jak najszybciej zmienić temat. Uśmiechnęłam się lekko, żeby ukryć swoje zażenowanie.
-Bo wyszedłem. - odpowiedział spokojnie. No jasne, ja się tu zaraz spalę ze wstydu, a Niall zachowuje się jakby to co przed chwilą widział było całkiem normalne, a jego obecność tutaj nie była dla mnie czymś zaskakującym. - Ale wróciłem.
No co ty.
-Wróciłem, żeby złożyć jeszcze dwa zamówienia. - kontynuował widząc, że nie jestem w stanie niczego z siebie wydusić. - Mógłbym zamówić te pierogi ruskie na wynos? Są naprawdę świetne.
-Eee, okej. - uśmiechnęłam się zdezorientowana i sięgnęłam do zamrażarki w poszukiwaniu pierogów.
I nagle zgasło światło i został wyłączony prąd, sądząc po braku światła w zamrażarce.
-Cholera. - mruknęłam.
Usłyszałam cichy śmiech Nialla.
-A ty co taki wesoły? - zapytałam nieco zirytowana.
-Bo ten dzień podoba mi się coraz bardziej. Dowiedziałem się, że nasz nowy teledysk pobił rekord wyświetleń na YouTubie w zaledwie kilka godzin, zjadłem najlepszą kolację w swoim życiu, znalazłem cię, a teraz jeszcze mam okazję do tego, żeby spotkać się z tobą ponownie.
-Nie rozumiem?
Faktycznie nie rozumiałam o co chłopakowi chodziło.
Kiedy jednak się odwróciłam, Nialla już nie było.
_____________________________________________________________
I oto jest, część druga (: Chciałabym podziękować wszystkim, którzy czytają i komentują tego bloga. Jestem Wam bardzo wdzięczna :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz