wtorek, 15 stycznia 2013

#5 Zayn

Kolejny dzień. Z pozoru normalny. Mam na imie [t.i.] . Mam 18 lat . Jestem dzieckiem . Jestem duchem . Czemu tak sądze? Wrócmy do tego dnia . Pamiętnego dnia . I do mojej jedynej miłości. Zayna Malika . 
Tak więc wrócmy. To było pare lat temu...
- Zayn! Kochanie! Śniadanie! - Krzyknęłam i podeszłam do kuchenki, zamieszac jajecznice. 
Od paru dni żywimy się tylko jajkami . Śmieszne prawda? 
Nie. Dla mnie nie, jeżeli chcą cie zabic .
Dlaczego? Ponieważ psyho-fanki nie chcą bym wykorzystywala ich idola.
Zayn zbiagł po schodach. Nagle poslizgnał się, ale jego refleks, odwrotnie jak mój, zareagowal.
- Zyje! Mój refleks wymiata! - usmiechnął się zadziornie
- A to zaskoczenie! Ale Zayn uważaj na siebie...- spojrzałam na niego - I ubrałbyś się co? 
Zayn stał obok mnie i miał banana na twarzy. Podszedł, objął mnie i zaczął mruczeć ci do ucha.
- Zayn prosze puść mnie... - błagałam . 

Dopiero gdy łzy spływały mi po policzkach, odsunął się .
- Kocie co się dzieje? - zapytał łagodnie . 

Po chwili ostatnią rzeczą którą zakładał, była podkoszulka .
Odetchnęłam głośno.
- Będę z tobą szczera . Kocham cię i wiedz że za 2 tygodnie umrę. Nie mogę na ciebie patrzeć ponieważ wiem, że będę płakać kiedy będę już przy granicy życia - powiedziałam z udawanym spokojem.
-Jak to umierasz? Nie teraz! Myślałem że... że zostaniesz ze mną... Ze się razem zestarzejemy! -Uklęknął i wyjął małe czerwone pudełeczko -  [t.i][t.n] czy zostaniesz moją żoną nawet na te 2 tygodnie a później na wieczność?
- Zayn... Chciałabym powiedziać tak ale wtedy nie dotrzymam obietnicy... Zayn ja umieram! Ułożysz sobie życie beze mnie. Pokochasz kogoś innego! - mruknęłam odwracając wzrok
- Ale nigdy nie pokocham nikogo bardziej niż ciebie... -Delikatnie założył mi perscionek na palca - Kocham Cię [t.i] - przytulił mnie mocno, jakby miał nigdy nie puścic, i pocałował w czoło.

Jestem w szpitalu. Wiesz że to mój koniec.
Zayn siedział koło mnie. Płakał. Mój Bad Boi, płakał.
Nie mogłam tego znieść . Nie teraz .
- Zayn - mruknełaś i usmiechnęłas się lekko - Kocham cie jak nikogo innego, zawsze będę przy tobie, zawsze ...
- [t.i.] ! Nie prosze! [t.i] ! To ja Zayn! Kochanie! Otwórz oczy prosze! - zaczął płakać.

Wyprowadzili go z sali.
Skąd ja to wiem? Mówiłam, że jestem duchem .
Zarty? To nie dla mnie.
Podeszłam do niego i położyłam mu rękę na ramieniu .
Nie czuł tego . Ja, jak najbardziej.
- [t.i] boże! Nie... - moja miłość płakała jeszcze bardziej.
W tym momencie reszta zaspołu przybiegła.

Najpierw Niall, potem Liam i Danielle, następnie Louis i Eleanor a jeszcze później Harry .
- Zayn wszystko w porządku? - zapytał blondynek .
- Co z [t.i]? - Zapytała Danielle z Eleanor jednocześnie
- Ona... ona odeszła - Mulat zaczął szlochac
- Tam jej będzie lepiej Zayn . Uwierz - powiedział Li, obejmując Zayna.
Wszyscy zaczęli go pocieszać i płakać razem z Nim.

Chciałabym wrócic i przytulic każdego z osobna .
Kochałam ich.
Zdałam sobie sprawę, że gdyby nie przyjaciele Zayn dawno by był ze mną .
Teraz chłopak ma rodzinę . Żonę Perrie, małą córeczkę i synka w drodzę.
- Zayn chodź idziemy na cmentarz. - powiedziała z usmiechem roża.
Mówiłam tak na Perrie ponieważ ma rózowe włosy. Pięknie wyglądała.
- Dobrze Kochanie. [t.i]! Kochanie chodź do taty! Idziemy na grób cioci [t.i]! - krzyknął Zayn.

Dziewczynka posłusznie podbiegła do Malika. Ten wziął małą na ręce i poszli na mój grób.
Dziwnie mi się mówi tak " mój grób " . Nie czuje się martwa . Wręcz przeciwnie . Szczęscie Zayna mnie motywuje . Czemu był szczęsliwy? Ponieważ byłam zawsze z nim . Skąd to wiem? Sam mi to mówi . Codziennie . 

1 komentarz:

  1. Piękne <3 Aż sie poryczałam :'( Świetnie piszesz ; )

    OdpowiedzUsuń