piątek, 11 stycznia 2013

#3 Harry

Więc, po kilku dniach nieobecności wracam z nowym imaginem. Trochę innym, żeby dać Wam do przeczytania coś, w czym nie ma Nialla. Absolutnie kocham naszego farbowanego blondyna i muszę się pilnować, żeby nie pisać tylko o nim :D. Więc dzisiejszy imagin, tak jak widać w tytule, będzie o Harrym.
Ze specjalną dedykacją dla mojej kochanej Leyd ! Wiem, kochana, że długo na niego czekałaś. Miałam już od dawna na niego pomysł. Ba, miałam wiele pomysłów, ale nie mogłam sklecić żadnego zdania. ENJOY ! x
___________________________________________________________
Harry.
Chłopak, z którym widziałam się niemal codziennie, właściwie go znałam, a jednak nigdy nie rozmawialiśmy na tematy inne, niż jego zespół. Okazjonalnie. Bo od pewnego czasu zaczęłam go unikać, nieco wystraszona. Wystraszona tym, co zaczęło się dziać w moim sercu na widok chłopaka. Mijając go choćby w drzwiach, kiedy odwiedzałam swoją koleżankę mieszkającą w tej samej klatce co on, moje serce waliło jak oszalałe. Nie wspominając już o tym, co się działo, kiedy słyszałam jego głos. Albo, co lepsza, kiedy mówił do mnie. Boże, [TI]. Jestem idiotką.
Idiotką zadurzoną w Harrym Stylesie.
O matko.
Mieszkałam w Londynie od niedawna, razem z trzema przyjaciółkami. Spełniłam jedno ze swoich największych marzeń jakim był wyjazd do Londynu. I poznanie chłopców z One Direction. Co też się udało. 2/5. Poznałam Harry'ego i Louisa, którzy mieli swoje mieszkanie na sąsiedniej ulicy.

-[TI], jesteś pewna, że sobie poradzisz? - zapytała jeszcze [ITP1] kierująca się w stronę drzwi ze swoją ogromną, bordową walizką. Odwróciła się do mnie i westchnęła. Czasami zastanawiałam się, skąd ona ma tyle siły, żeby ciągnąć ze sobą tą walizkę.
Taksówkarz zatrąbił.
-[ITP]! - zawołały wspólnie [ITP2] i [ITP3].
-Jestem pewna, leć, bo ktoś tam się niecierpliwi. - uśmiechnęłam się i przytuliłyśmy się ostatni raz tego dnia.
W chwilę potem zniknęła za masywnymi drewnianymi drzwiami.
No to zostałaś sama, [TI].
Dziewczyny wyjechały na weekend do Dublina i chciały też zabrać mnie, ale uparłam się, że zostanę. Miałam masę zaległości na uczelni i czułam, że powinnam to nadrobić, bo za tydzień miały być zaliczenia na koniec semestru.
Zatem, od razu po zamknięciu drzwi za [ITP1] poszłam do salonu, gdzie już wcześniej przygotowałam swoje książki. Jeszcze przed wyjazdem dziewczyn wydawało mi się, że jest ich o wiele mniej. No cóż.
Westchnęłam i usiadłam na kanapie. Zamykając oczy sięgnęłam po macoszemu po jakąś książkę. Matematyka, fizyka albo francuski. Naprawdę, było mi szczerze obojętne to, co wybiorę. Chciałam te przedmioty tylko zaliczyć i jak najszybciej o nich zapomnieć.
Moja ręka w końcu dotknęła jakieś książki. Wzięłam ją i otworzyłam oczy.
Francuski.
Jęknęłam. Nienawidziłam francuskiego. Bardziej niż fizyki, serio.

Nawet nie wiem, kiedy zasnęłam. Obudziły mnie jakieś głosy na klatce i głośne kroki również stamtąd dochodzące. W chwilę potem rozległo się pukanie do drzwi. Wzdrygnęłam się.
Przetarłam oczy i podeszłam do drzwi po czym trzeźwo je otworzyłam. Stała za nimi pani MacLauglin.
-[TI], widzę, że spałaś i pewnie nie słyszałaś tego, co od 10 minut wyprawia się na klatce, ale jakiś młodzieniec cały czas plącze się po klatce i pyta o ciebie. - powiedziała.
Za chwilę na klatce otworzyły drzwi do mieszkania pani Rose, z których wyszła wyraźnie zdenerwowana córka właścicielki mieszkania.
-Na litość boską, [TI], jest druga w nocy, a ten twój sławny Loczek, Lokers, czy jak wy tam go nazywacie, szlaja się po naszej klatce i puka od drzwi do drzwi pytając się o ciebie. Znajdź go i z nim pogadaj, do cholery. Dzieci mi się przez was obudziły.
Po czym z impetem zamknęła drzwi. Przeprosiłam panią MacLaughlin i wyszłam z mieszkania w poszukiwaniu Harry'ego. Nie musiałam długo go szukać. Siedział na schodach prowadzących do parteru bloku.
-[TI]! - krzyknął i wstał. Zatoczył się, jednak w porę do niego dobiegłam i go przytrzymałam. Zatkałam mu usta ręką.
-Ciszej. - szepnęłam.
-Wresz.. wresz.. wreszcie cię zzzzzznalazłem. - powiedział spokojniej.
-Hazza, przecież ty jesteś pijany!
-Wiem. - uśmiechnął się szeroko. - Ale muszę ci cccoś powiedzzzieć.
Pijany Harry też jest uroczy. Ogarnij się [TI], pomyślałam.
-To zapraszam do siebie. - powiedziałam i wziąwszy go pod ramię, zaczęliśmy wychodzić na piętro.

Kiedy weszliśmy do mieszkania, pokazałam Harry'emu gdzie jest salon, a sama zamknęłam drzwi i włączyłam światło.
-A więc słucham. - powiedziałam wchodząc do pokoju.
Harry jednak leżał na kanapie i zdążył już zasnąć. Sięgnęłam po złożony koc znajdujący się pod jego nogami i przykryłam chłopaka, nieco go przy tym trąciwszy. Loczek poruszył się, otworzył oczy i chwycił moją dłoń.
-[TI], ja ci tylko chciałem powiedzieć, że się w tobie zakochałem. - uśmiechnął się i puściwszy moją rękę z powrotem zasnął.
-Ja w tobie też, Harry. - uśmiechnęłam się szeroko i tanecznym krokiem poszłam do sypialni. Mój entuzjazm jednak ulotnił się tak szybko, jak się pojawił. Przecież Harry był pijany. Pewnie nie był świadomy tego, co mówi.
Przed zaśnięciem spojrzałam jeszcze na swój telefon. Był jeden sms od [ITP].
"Okej, dojechałyśmy jakąś godzinę temu. [TI], żałuj, że Cię tu nie ma. Nawet sobie nie wyobrażasz, jakim ciachem jest lokaj w  hotelu !x"
Zaśmiałam się cicho. No tak, cała [ITP].

Obudziłam się następnego dnia czując, że jestem do kogoś przytulona. Odwróciłam lekko głowę i zobaczyłam loki nieco opadające na moje włosy. Serce zaczęło mi walić jak oszalałe. Od ilu godzin tak leżeliśmy?
-Ale się czymś denerwujesz, złotko. - mruknął mi do ucha, co doprowadziło do tego, że to bicie serca tylko przyśpieszyło, a mnie przeszedł zdradziecki dreszcz. - Chciałbym ci powiedzieć, że to co ci wczoraj powiedziałem.. ten tego, no.. - kontynuował wolno.
-Wiem, Harry, nie musisz się tłumaczyć, rozumiem cię. Byłeś po prostu pijany i tyle. - weszłam mu w słowo.
-..było prawdą. - dokończył.
Przez następne pięć minut tkwiliśmy tak w ciszy.
-Pijany człowiek mówi trzeźwe myśli. - powiedział, przerywając ciszę. Założył pasemko moich włosów za ucho, żeby odsłonić moją twarz.
Odwróciłam się szybko i od razu trafiłam swoimi ustami na usta Loczka. Chciałam się odsunąć, jednak chłopak wpił się w moje usta. Obrócił się tak, że był nade mną, wspierał się na łokciach.

W kilka minut później leżeliśmy obok siebie pod kołdrą zupełnie nadzy. Do niczego jednak nie doszło, bo chociaż nic nie mówiłam, Harry widocznie stwierdził, że jeszcze nie jestem gotowa na taki ruch z jego strony.
-[TI], masz zamiar się odezwać? - zapytał.
-Odwzajemniam twoje uczucia. - powiedziałam poważnie. Kurczę, [TI], skąd ty wytrzasnęłaś takie zdanie?, zastanowiłam się. - I nawet sobie nie wyobrażasz w jakim stopniu i od kiedy! - pisnęłam i wtuliłam się w tors chłopaka. Uśmiechnął się szeroko pokazując swoje dołeczki i zaczął badać opuszkiem swojego kciuka każdy fragment mojego ciała, do którego dosięgnął, a na końcu sięgnął po moje kujonki znajdujące się na szafce nocnej za nim, założył je i złożył na moich ustach delikatny pocałunek.
-Podobasz mi się od momentu, kiedy zaczęłaś do mnie tweetować. - powiedział. Może te słowa wydają Wam się banalne, jednak dla mnie były to najromantyczniejsze słowa jakie kiedykolwiek usłyszałam.
-I jeszcze coś. - mruknął.
-Tak?
-Je vais vous aider en français.
Zrozumiałam jego słowa.

-Oddasz mi moje okulary? - zapytałam się go, kiedy wychodził. Cały czas miał je na sobie.
-Niech się zastanowię.. - zrobił teatralną pauzę. - Nie. - wyszczerzył się i wybiegł z mojego mieszkania.

Dzień zaliczenia. Proszę o dopuszczający. Więcej do szczęścia nie jest mi potrzebne, naprawdę. Siedziałam na przerwie pod klasą denerwując się, a obok mnie siedziały [ITP1], [ITP2] i [ITP3]. Wkrótce zadzwonił dzwonek sygnalizujący początek lekcji. A raczej początek mojego końca. Weszłam do sali i zajęłam swoje miejsce nie zwracając większej uwagi na chłopaka w czarnej czapce siedzącego w pierwszej ławce. Pewnie jakiś nowy uczeń. Usłyszałam jakieś szepty dziewcząt z drugiej ławki, jednak chłopak ani drgnął. W chwilę później do sali wszedł nasz nauczyciel języka francuskiego.
-Chciałbym wam powiedzieć, że muszę wyjść na dziesięć minut i na ten czas zostawiam was z zastępcą. Aha, [TI]. Ktoś chciał cię zwolnić z lekcji i możesz iść, tylko najpierw masz zaliczyć ten materiał. Pan cię przepyta. Wracam za 10 minut. - żartobliwie pogroził całej klasie palcem po czym wyszedł.
Po chwili z  ławki podniosła się Czarna Czapka i nie odwracając się do nas skierował się w stronę tablicy. W sali rozniosły się szepty. Szept, który dosłownie w dwie sekundy później zamienił się w dziewczęcy pisk. Podniosłam wzrok znad podręcznika i zobaczyłam szeroko uśmiechającego się Hazzę z moimi okularami na nosie. Pokazał gestem dłoni, żeby dziewczyny się uspokoiły.
-A więc, zostawiono was ze mną na 10 minut. Myślę, że jak dobrze pójdzie, to jeszcze się spotkamy, bo wasz nauczyciel francuskiego jest moim wujkiem. - Harry zaczął chodzić po klasie i słychać było ciche westchnienia. - Dzisiaj jestem tutaj na chwilę, bo przyszedłem tu z pewną misją. - patrzył wnikliwym wzrokiem na każdą osobę, obok której przechodził. - Wasza koleżanka, [TI], ma coś do zaliczenia. - popatrzył na mnie i mrugnął.
[ITP2] parsknęła śmiechem.
-Od skojarzeń tutaj jestem ja. - popatrzył na moją przyjaciółkę. W klasie rozległ się śmiech.
-Więc poproszę [TI] ze mną. - powiedział starając się być poważny i wyciągnął do mnie rękę. Chwyciłam ją niepewnie i ruszyliśmy razem pod tablicę.
Zanim się zorientowałam Harry zaczął do mnie mówić po francusku używając słówek i zwrotów, które miałam zaliczyć, a ja, jakby nigdy nic mu odpowiadałam i wydawało mi się, że idzie mi to całkiem sprawnie. Aż w pewnym momencie powiedział coś, czego nie zrozumiałam.
-On mówi, że to on cię zwalnia z zajęć i czy zgodzisz się z nim gdzieś wyskoczyć. - krzyknęła do mnie [ITP2] ze śmiechem. Ona i jej skojarzenia.
-Hej, koleżanka dobrze mówi! - zaśmiał się Harry. - Dostajesz punkty za aktywność, a co do klasy to na zadanie domowe zostawcie u pana Grimmsa swoje adresy email. Jesteście strasznie sympatyczną klasą. I lubię wasze skojarzenia. - spojrzał na [ITP2]. Wszyscy się zaśmiali. - Więc, jak, [TI], idziemy? - zapytał.
-Jasne. - uśmiechnęłam się, a on zdjął moje okulary i założył mi je, po czym delikatnie pocałował mnie w policzek. Wśród gwizdów i oklasków, wyszliśmy z klasy.

Pojechaliśmy do mieszkania Harry'ego. Już od progu chłopak zaczął mnie zachłannie całować i mówić w między czasie do mnie jakieś słowa po francusku, jednak tym razem w ogóle go nie zrozumiałam, więc z ze śmiechem odpowiadałam: oui, oui. Zaprowadził mnie do łazienki, gdzie pierwszą rzeczą, która mi się rzuciła w oczy, była ogromna wanna pełna wody, piany i różnokolorowych płatków róż. Oderwałam się od Hazzy, żeby nacieszyć wzrok tym widokiem.
-Wchodzisz, czy mam być sam? - zaśmiał się. Odwróciłam się.
Stał za mną w swoich bokserkach.
-Wchodzę. - uśmiechnęłam się.

12 komentarzy:

  1. *____________________________________________________________*

    OdpowiedzUsuń
  2. ♥...........................♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie by sie bylo kąpać z Harrym wyobrażam to sobie.....

    OdpowiedzUsuń
  4. Super opowiadanie , naprawdę super , jeszcze takiego nie czytałam a przeczytałam ich juz chyba z 10000 , naprawdę super

    OdpowiedzUsuń
  5. Awwwwwwwww jakie piękne

    OdpowiedzUsuń
  6. CUDO !!!! CUDO POPRSTU

    OdpowiedzUsuń
  7. Śliczny imagin
    wejdziesz na moj proszę poniewaz dopiero zaczynam http://familyismydirectioners.blogspot.com/2014/01/imagin-o-harrym-stylesie.html

    OdpowiedzUsuń